No witam :)
Właściwie to sama nie wiem od czego zacząć... Bardzo dawno mnie tutaj nie było, kilka razy próbowałam, obiecałam, że zajrzę sprawdzę i dam znać, że żyję, ale nic z tego.
Zakładając tego bloga, byłam świadoma tego, że jest mi on potrzebny, aby przetrwać najgorszy dla mnie czas. Tak właśnie było, kiedy tylko uzyskałam troszeczkę więcej "sprawności" komputer/internet wskoczył na drugi plan.
Nie raz, nie dwa mówiłam, że chciałabym we wakacje 2014roku wyglądać dobrze, czuć się dobrze ze samą sobą, usiąść na plaży bez wstydu i poczuć to, że jestem naprawdę fajną osobą. W listopadzie pisałam o planach, które miały wejść w moje życie od zaraz. Jak myślicie? Udało się? Nie, jasna sprawa, że nie... Aby coś w końcu wyszło, trzeba najpierw w to uwierzyć. Nigdy nie wierzyłam w to, że uda mi się osiągnąć jakikolwiek cel, który sobie wytoczyłam.
I to mój błąd... Dobrze, do rzeczy. Czy coś się zmieniło? Tak i to wiele. Zaczęłam żyć aktywniej, zdrowiej, mam pełno energii i "jestem wszędzie". Chodzę na basen średnio 4razy w tygodniu, od stycznia zaczęłam ćwiczyć w domu około 4/5razy w tygodniu, pod koniec stycznia dorzuciłam bieganie. Na początku było ciężko, jednak teraz widzę rezultaty. Kondycja się poprawia, samopoczucie też, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Co ważniejsze... ograniczyłam słodycze i fast foody (coś bez czego myślałam, że nie da się przeżyć :). Jem zdrowo, staram się jeść około 4/5 posiłków dziennie. Naprawdę jestem z siebie zadowolona, a wszystko ze względu na to, że kiedy weszłam w styczniu na wagę i ujrzałam 59,5kg o mało nie spadłam... Nigdy tyle nie ważyłam, chociaż wagą nigdy się nie sugerowałam... Obecnie ważę 55,4kg i wyglądam na "mniejszą". Minął zaledwie miesiąc od mojej wielkiej zmiany, ale efekty są naprawdę zauważalne, co ogromnie mnie cieszy :) mam nadzieję, że wpadnę do Was raz na jakiś czas. Buziaki
